poniedziałek, 11 czerwca 2012

Fafik's travels 27 - Podlasie: Twierdza Osowiec

Wejście na teren Fortu Centralnego.
Twierdza Osowiec została zbudowana przez Rosjan w latach 1882-1892. Wzniesiona w celu obrony przed ewentualnym atakiem wojsk niemieckich (granica z Prusami Wschodnimi była niedaleko).
Usutuowana została w zwężeniu doliny Biebrzy (ok. 2km),
Jeden z bunkrów Fortu Zarzecznego, usytuowany tuż przy drodze i torach.
Widoczny drugi brzeg doliny Biebrzy.
przez co blokowała całą dolinę, a także zabezpieczała drogę i linię kolejową Białystok - Ełk (mapa BPN dla wyobrażenia sobie walorów obronnych twierdzy).
Okolice Fortu Centralnego (Dworzec PKP oraz Dyrekcja BPN).
Położona wśród bagien i dodatkowo otoczona fosą nigdy nie została zdobyta, pomimo wielu intensywnych ataków (użycie gazów bojowych i dział typu Gruba Berta), dzięki czemu porównywana jest do Verdun. Większość widocznych zniszczeń spowodowali sami Rosjanie, którzy wycofując się z twierdzy, wysadzili większość budynków, aby nie służyły wrogowi.

W skład systemu obronnego wchodzą cztery forty: Centralny I, Zarzeczny II, Szwedzki III, Nowy IV.

Plan Twierdzy Osowiec.

Do budowy umocnień stosowano piasek, kamienie, cegły oraz beton, dbając aby oprócz walorów militarnych, budynki posiadały walory estetyczne.
Mur oporowy Fortu Centralnego.
Wejście na teren Fortu Centralnego.
Fort Centralny I jest częściowo udostępniony dla turystów (stacjonuje tutaj jednosta wojskowa). Zwiedzanie odbywa się wyłącznie z przewodnikiem i trwa około dwóch godzin.
Dziedziniec Fortu Centralnego.
Fort Zarzeczny II został całkowicie zniszczony podczas działań wojennych. Wejście na jego teren jest zabronione, chociaż sforsowanie lichutkiego ogrodzenia nie stwarza większych problemów. Musimy jednak pamiętać, że wchodzimy tam na własne ryzyko, narażając się dodatkowo na otrzymanie mandatu.
Zniszczone bunkry Fortu Zarzecznego.
Wstęp do Fortu Szwedzkiego III jest niemożliwy, gdyż całkowicie użytkowany jest przez Wojsko Polskie.

Fort Nowy IV oddalony jest 7 km od Fortu Centralnego i znajduje się w granicach Biebrzańskiego Parku Narodowego (obowiązują bilety wstępu do Parku). Tutaj również budowle uległy całkowitemu zniszczeniu, a dodatkowo cały teren porośnięty jest drzewami.
Pozostałości bunkrów Fortu Nowego.
Pozostałości bunkrów Fortu Nowego.
Pozostałości bunkrów Fortu Nowego.
Wokół fortu wytyczono ścieżkę przyrodniczo-historyczną. Ciekawostką jest fakt, że bunkry porasta flora typowa dla wapiennych skał południowych - górskich siedlisk Europy (zanokcice i porosty naskalne), niespotykana nigdzie indziej w tej części kraju.
Do tego fortu, a także do wspominanej osady Budy, dostaniemy się Carską Drogą, która jest również elementem Twierdzy Osowiec.
Carska Droga pośród biebrzańskich łąk.
Dość wąski, dziurawy jak ser szwajcarski trakt (dzięki temu ruch kołowy odbywa się stosunkowo wolno = bezpieczeństwo dla licznie chadzających tędy zwierzaków), ciągnie się przez około 32 km, pośród bagien, łąk, olsów i borów, do położonej na południu Wizny (miejsce ujścia Biebrzy do Narwi), znanej również pod nazwą Polskie Termopile.

niedziela, 10 czerwca 2012

Sztuka rozumienia sztuki

Autor - Justyna Czerniak
Odkąd zacząłem prowadzić bloga, moja styczność ze światem i światkiem kultury, a dokładniej artystyczną bohemą stała się bardziej intensywna (wcześniej była zerowa).
Generalnie na temat tzw. artystów mam wyrobione zdanie od bardzo dawna. Zazwyczaj są to emocjonalni popierdoleńcy i mniej lub bardziej groźni psychopaci, którzy najczęściej mają wysokie mniemanie o sobie. Jeżeli do tego dołożyć niezrozumienie ze strony "maluczkich" (szarych odbiorców), co wywołuje frustrację, to obraz takiego ludzika jest dość żałosny.

W mijającym weekendzie gościłem w Krakowie oraz w Rawiczu (trzeba było z pewnym osobnikiem o artystycznej duszy wyjaśnić sobie pewne niepozrozumienia, które ostatnimi czasy zaczęły dość mocno ciążyć na naszym życiu codziennym), gdzie miałem okazję wejść w sztukę każdym zmysłem.
Dotknąć delikatnie,
pomacać,
rozsmakować się,
skonfrontować osobiście,
a także posłuchać i powąchać.

Mimo tak intesywnego obcowania ze sztuką, z przykrością muszę stwierdzić, że albo brak mi otwartości i trzeciego oka, żeby w tych wytworach dojrzeć głębię, albo po prostu jej tam brak.
Zawsze uważałem, że Sztuka przez duże S, musi w odbiorcy wywołać emocje (obojętnie jakiego rodzaju), musi ruszyć, dotknąć jakiegoś czułego punktu wewnątrz, musi płynąć z serca do serca (może tutaj tkwi problem, bo posiadam ino lodowy okruszek).
Skłamałbym, gdybym napisał że na jednej i drugiej wystawie nie znalazłem kompletnie nic, co by mnie nie ruszyło.
Niestety były to baaardzo sporadyczne przypadki. Zdecydowana większość to prace z przedszkola albo emocjonalne wydmuszki.

Rok temu wspominałem, że na kimonkowym wernisażu, wywiązała się gorąca dyskusja w kwestii źródła sztuki. Spór był tak ostry, że nie znaleziono żadnej nici porozumienia i nie dość tego kładzie się ona mrocznym cieniem do teraz.
Co jest Sztuką, a co już nią nie jest?
Osobiście uważam, że definitywnie definiującym jest Odbiorca, a nie Twórca.
Można robić rzeczy piękne, perfekcyjnie wykonane, ale kompletnie bez duszy, można też tworzyć koślawo i byle jak, ale z głębokim przesłaniem.
Ot kolejna zagadka istnienia, która strona ma rację?
Miałem jeszcze machnąć jakąś recenzję z dochodzenia do Formy, ale uznałem że nie znam się na tym (może Fafik coś naskrobie).
Byłem tam tylko zwykłym gościem (dzięki uprzejmości Tomka Bzdęgi), ale nie byłbym sobą gdybym przy okazji nie wykombinował jakiegoś perFORMAnce'u,
który dla innych pokoleń uwiecznił w swoim filmiku Kimonek.

Spieszę z wyjaśnieniem wizji "artysty" ;DDD
Otóż z racji tego, że wystawa odbywała się w Boże Ciauo, a także dzień przed rozpoczęciem Ełro w Polsce, całą drogę do hamkidowych chrabąszczy, wysypałem biało-czerwonymi płatkami kwiatów.
Potajemnie przysłuchując się reakcjom przechodniów, chyba się podobało, a na pewno rzucało w oczy ;)))

środa, 6 czerwca 2012

Fafik's travels 27 - Podlasie: Z wizytą u Króla

 
Daleko od szosy, pośród gęstego lasu, otoczona bagnami jest osada Budy, a w niej zagroda Sucha Barć, w której mieszka Krzysztof Kawenczyński
Właściwie powinienem napisać panuje, gdyż jest on Królem Biebrzy. Przeprowadził się tutaj ponad 20 lat temu z Warszawy, gdzie prowadził antykwariat. Teraz antykwariatem jest jego dom i całe obejście. 
 
  
 
 
 

poniedziałek, 4 czerwca 2012

Fafik's travels 27 - Podlasie: Biebrzańskie szlaki

Nie ma co ukrywać, że wędrówki po biebrzańskich bagnach są dość ekstremalne. Owszem na części szlaków postawione są wygodne kładki z tablicami informacyjnymi,
a także wysokie wieże obserwacyjne,
jednakże żeby dostać się do miejsc gdzie mamy dużą szansę zaobserwowania łosia lub rzadkiego ptactwa, musimy dosłownie wkroczyć w bagno. Tak jak to z gracją prezentuje moja tegoroczna towarzyszka.
Technik taplania się w bagnie jest kilka:
- w wysoce specjalistycznych butach traperskich (moim zdaniem szkoda butów, chyba że kogoś stać),
- w kaloszach (nie polecam, bo są miejsca tak głębokie, że błoto się przeleje i będzie nieprzyjemnie, a śmiganie w wysokich woderach nie ma większego sensu),
- na bosaka (bardzo lubię ten styl, ale ryzykuje się okaleczenie łapek ostrymi liśćmi turzycy, łodygami trzcin lub pozostałościami po innych turystach),
- w starych tenisówkach, wiązanych za kostkę (po latach zbierania doświadczeń na tego typu szlakach polecam najbardziej, noga zabezpieczona jest przed ostrymi przedmiotami, zmoknięta i tak będzie w każdym poprzednim sposobie, but nie ma szans zostać w błocie, a wierzcie że bagno wciąga jak diabli, po wszystkim przynajmniej tanich butów nie żal).

Nie radzę zbaczania z wyznaczonych szlaków, choć czasem ich oznaczenie pozostawia wiele do życzenia.
Bagna są zdradliwe tak samo jak góry i wystarczy niewielkie zejście ze ścieżki, a możemy wpaść w pułapkę po pas, szyję, a nawet głębiej. Dość boleśnie przekonali się o tym hitlerowcy, tropiący tutaj polskich partyzantów (podobno topili się setkami).