środa, 15 grudnia 2010
Komiksowa dekada - 2007
Drugie pospolite ruszenie nowych wydawnictw.
Tym razem po nauce wyniesionej z czasów Motopolu, Podsiedlika, Ambera i Siedmioroga, nowi wydawcy chyba mają trochę więcej oleju w głowie, wydając pozycje z większym wyczuciem.
Manzoku wita się z rynkiem serią „Authority”, bardziej brutalną i mniej harcerzykowatą odsłoną superbohaterów ratujących świat.
Sutoris jest kolejnym wydawcą sięgającym po rysunki Eduardo Risso (ten od „Ja Wampir”), publikując komiczno-tragiczną opowieść o latynoamerykańskiej detektyw ;)
Mucha przywraca na nasz rynek Zadziwiających X-menów.
W sumie wydaje fajne komiksy, tylko dlaczego tak kosmicznie drogo i z taką ilością błędów oraz literówek.
Zupełnie inny cel wyznacza sobie Ladida Books, prezentując artystyczne (kompletnie niezrozumiałe dla Zosiek) perełki.
Kilka dni temu poinformowała o zwinięciu interesu.
Oficyna wydawnicza Mireki specjalizująca się w wydawaniu książkowej erotyki i pornografii (przykładowo utwory znanego francuskiego markiza) niespodziewanie wydaje dzieło włoskiego klasyka erotyki Guido Crepaxa, nad którym kilka lat wcześniej śliniłem się w jednym z Empików, wówczas z wydawnictwa Tachen.
Mowa o obrazkowej adaptacji dwóch powieści „Justyna / Historia O”.
Wydawnictwo Roberta Zaręby już wcześniej publikowało jakieś pojedyncze albumiki polskich twórców, ale dopiero teraz rusza z regularną serią Strefa Komiksu, w której pojawiają się bardziej niszowi rodacy, udzielający się głównie ilustracyjnie w „Magazynie Fantastycznym” tegoż wydawcy.
Hanami celuje w ambitniejszą (obyczajową) mangę, na początek serwując „Suppli” w agencyjno-modelingowych klimatach oraz „Balsamistę” (razem z serialem „Sześć stóp pod ziemią” w chwilach załamania zawodowego kusi mnie perspektywą radykalnej zmiany pracy).
Kultura Gniewu znowu celnie wyciąga łapki w kierunku uzdolnionych krajan.
„Na szybko spisane” to kultowa sprawa dla dzisiejszych trzydziestolatków, przywracająca wspomnienia z dzieciństwa.
Z kolei „Pierwsza brygada” to taka nasza odpowiedź na moorowską „Ligę Niezwykłych Dżentelmenów”, czyli wysłanie polskich romantyczno-pozytywistyczno-modernistycznych bohaterów w steampunkowe klimaty.
Zagraniczny album, a właściwie cegła bijąca po głowie to „Black Hole” – „kwaśna” historia o trudach dojrzewania.
Timof też wali cegówką, czyli zbiorczym wydaniem „Morfołaków”.
Egmont praktycznie ogranicza się do kontynuowania zaczętych seriali, ewentualnie sięga po murowane hiciory zza oceanu – „Baśnie”.
Woli coraz bardziej skupiać się nad rozwojem segmentu ekskluzywnego, rozszerzając ofertę o Plansze Europy.
„Cromwell Stone” powala drobiazgowością rysuneczków i plansz, natomiast „Biały Lama” skłania do kontemplacji buddyzmu.
W głównej serii Mistrzów Komiksu pojawia się absolutny mistrz – Will Eisner.
„Umowa z Bogiem” uznawana jest za „pierwszą” powieść graficzną na świecie.
Na festiwalu w Gdańsku proszę Marka Lachowicza o Festiwalową Miss MFK 2006.
Z kolei w tym roku w Łodzi musiałem swoje odstać żeby mieć gołą panienkę od Dany’ego, znanego m.in. z frywolnych żarcików w Playboyu.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
gwoli ścisłości, Manzoku przywitało się z rynkiem dwa lata wcześniej komiksem "Podróż Smokiem Diplodokiem"
OdpowiedzUsuńDziękuję Ystadzie za czujność.
OdpowiedzUsuńNie spodziewałem się, że takie grube ryby "mafijnych" ;-) struktur komiksowego światka czytają moje wypociny.
Czuję się onieśmielony ;D
Jednocześnie przepraszam za zazwyczaj świadome, nieznaczne naciąganie prawdy historycznej.
Jak wspomniałem na początku tego cyklu, piszę go z perspektywy mojego poznawania rynku, dlatego przykładowo Manzoku pojawiło się dopiero teraz wraz z serią Authority ;)